Wyprawka szkolna dla klas 1-3: Kompletna lista dla najmłodszych uczniów
PRZECINKI
Kiedy mój syn zaczynał pierwszą klasę, byłam przerażona długością listy, którą dostaliśmy od wychowawczyni. Edukacja wczesnoszkolna to etap, w którym dzieciaki więcej wycinają, kleją i malują, niż piszą skomplikowane wypracowania. Wymaga to odpowiedniego przygotowania i całego arsenału przyborów. Z perspektywy czasu wiem już, co faktycznie zużywa się w ilościach hurtowych, a na co trzeba zwrócić szczególną uwagę.
Oto zestawienie absolutnych klasyków, bez których żaden pierwszak, drugoklasista czy trzecioklasista nie przetrwa semestru.
Co musi znaleźć się w wyprawce? (Obowiązkowa lista)
Dla ułatwienia podzieliłam tę górę rzeczy na logiczne kategorie. Z tą listą w ręku możesz śmiało ruszać na zakupy.
Artykuły papiernicze i kreatywne: To one zajmą najwięcej miejsca w szkolnej szafce. Nauczyciele w klasach 1-3 uwielbiają prace ręczne, więc przygotuj się na spore zapasy:
-
Bloki techniczne i rysunkowe: Koniecznie w obu wariantach – białe oraz kolorowe. Zwróć uwagę, by blok techniczny miał naprawdę sztywne kartki.
-
Papiery do wyklejania: Klasyczne wycinanki, papier kolorowy samoprzylepny (prawdziwy wybawca, dzieci nie muszą brudzić się klejem) oraz bibuła w kilku podstawowych kolorach.
-
Teczka z gumką: Najlepiej usztywniana. To jedyny sposób, żeby te wszystkie przepiękne laurki i prace z bibuły wróciły do domu w jednym kawałku, a nie jako wymięta kulka na dnie plecaka.
Mój życiowy patent: Ryzy papieru zamiast tradycyjnych bloków
W edukacji wczesnoszkolnej (czyli w klasach 1-3) ilość zużywanych bloków – zarówno białych, jak i kolorowych, tych zwykłych rysunkowych czy grubych technicznych – jest wręcz zatrważająca. Dzieciaki malują, wycinają, kleją i tworzą nieskończone ilości laurek. W natłoku codziennych obowiązków niesamowicie łatwo jest przeoczyć moment, w którym te bloki po prostu się kończą. Najczęściej dowiadujemy się o tym o 20:00 w niedzielę.
Dlatego mój absolutnie ulubiony, sprawdzony sposób na oszczędność nerwów (i portfela) to całkowita rezygnacja z kupowania pojedynczych bloków.
Zamiast co chwilę biegać do sklepu papierniczego, kupiłam po prostu duże ryzy papieru. Oto jak można to sprytnie rozegrać:
-
Zamiast bloku rysunkowego: Zwykła ryza białego papieru ksero (500 arkuszy). Wychodzi o wiele taniej, a do rysowania kredkami i tworzenia szybkich szkiców nadaje się idealnie.
-
Zamiast białego bloku technicznego: Ryza grubszego papieru technicznego (najczęściej można je kupić w paczkach po 100 lub 250 arkuszy).
-
Zamiast bloków kolorowych: Ryzy papierów kolorowych – warto zainwestować zarówno w ryzy z miękkim papierem, jak i te z kolorowym papierem technicznym (sztywniejszym).
Dlaczego to rozwiązanie zmienia zasady gry?
Gdy mój syn zaczynał edukację, zrobiłam dokładnie taki hurtowy zapas w domowej szafie i – uwierz mi na słowo – te ryzy wystarczyły nam na bite trzy lata edukacji wczesnoszkolnej! Niektóre kolory przetrwały do zakończenia 8 klasy i powędrowały dalej potrzebujących maluchów 🙂
Zamiast pakować do plecaka cztery różne, ciężkie bloki (których okładki po tygodniu i tak zawsze są podarte), robisz coś znacznie sprytniejszego. Kupujesz jedną solidną, usztywnianą teczkę z gumką i pakujesz do niej „miks” kartek o przeróżnych kolorach i grubościach. Dziecko idzie do szkoły tylko z tą jedną teczką, która zajmuje minimum miejsca i jest bardzo lekka. Gdy widzisz, że zapasy w teczce topnieją, po prostu dokładasz w niedzielę wieczorem kilka nowych arkuszy ze swojej domowej „hurtowni”. Czysta wygoda i zero stresu!
Przybory do piórnika i pisania: Piórnik malucha to jego małe centrum dowodzenia. Musi być dobrze wyposażony, ale też praktyczny:
-
Podstawa: Dwa miękkie ołówki (najlepiej trójkątne, żeby dobrze leżały w dłoni), dobra gumka do ścierania i solidna temperówka (koniecznie z pojemniczkiem na ścinki!).
-
Kolorowanie: Kredki ołówkowe (najlepiej grube, trójkątne), kredki świecowe lub woskowe oraz zestaw podstawowych flamastrów.
-
Prace ręczne: Bezpieczne nożyczki (na początek z zaokrąglonymi czubkami), zwykły klej w sztyfcie do papieru oraz kultowy klej Magic (niezastąpiony do klejenia grubszych materiałów, drewna czy plasteliny).
Prace plastyczne: (farby i lepienie)
-
Zestaw małego malarza: Farbki plakatowe i akwarelowe. Do tego pędzelki do malowania (wystarczą dwa: jeden grubszy, drugi cieńszy) i specjalny kubek do farbek (najlepiej taki z blokadą wylania wody, tzw. niekapek).
-
Plastelina: Klasyczna plastelina, która nie brudzi rąk. W pierwszych klasach idzie jej naprawdę mnóstwo!
Wychowanie fizyczne i higiena
-
Strój gimnastyczny: Zazwyczaj jest to klasyka: biała koszulka (najlepiej bawełniana, oddychająca) i ciemne (granatowe lub czarne) spodenki.
-
Obuwie i worek: Buty zmienne z jasną, gumową podeszwą, która nie rysuje szkolnego parkietu, oraz przewiewny worek na obuwie zmienne ze sznurkami.
Co jeszcze warto mieć na stanie? (Bardzo przydatne dodatki)
Oprócz listy wymaganej przez szkołę, są dwa przedmioty, które znacznie ułatwiają codzienne funkcjonowanie malucha i sprawiają, że jedzenie w szkole to przyjemność, a nie przykry obowiązek.
Więcej o dodatkowych rzeczach do wyprawki przeczytasz tutaj:
Dodatkowe rzeczy do wyprawki szkolnej. O czym jeszcze warto pamiętać?
-
Śniadaniówka (Lunchbox): Zapomnij o kanapkach owijanych w sreberko, które po dwóch godzinach w plecaku przypominają placek. Dobra śniadaniówka z przegródkami pozwoli Ci spakować nie tylko kanapkę, ale też pokrojone owoce, pomidorki koktajlowe czy garść orzechów. Nic się nie zgniata i wygląda apetycznie!
-
Bidon na wodę: Zamiast kupować codziennie małe, plastikowe butelki lub, co gorsza, słodkie soczki, zainwestuj w solidny bidon. Może to być butelka filtrująca albo zwykły bidon tritanowy. Dziecko będzie miało wodę zawsze pod ręką, a w każdej szkole można go teraz bez problemu dolać.
O tym nie pomyślisz w sklepie: zbieraj domowe „przydasie”!
Rzeczy z naszej głównej tabeli to absolutne pewniaki, które na sto procent wylądują w plecaku i z pewnością zostaną zużyte. Ale… edukacja wczesnoszkolna rządzi się swoimi, mocno artystycznymi prawami. W zależności od poziomu kreatywności nauczyciela, na plastyce czy technice przydatne może być absolutnie wszystko.
Przy moim synu w klasach 1-3 szybko nauczyłam się, że w szkolnej ławce drugie życie zyskuje to, co normalnie wylądowałoby w koszu na śmieci. Przydaje się dosłownie każdy dziwny element: kawałki tektury falistej, wypełniacze z paczek kurierskich (te wszystkie piankowe chrupki, kulki czy papierowe „sianko”), puste rolki po papierze toaletowym, a nawet stare gazety. Do tego dochodzą typowe ozdobniki, które warto chomikować: ruchome oczka z zepsutych zabawek, kolorowe piórka, pojedyncze guziki, resztki wstążek, kokardki, a nawet zwykłe sznurki. Wszelkiego rodzaju naklejki papierowe, piankowe, a nawet brokaty, sypki kolorowy piasek i oczywiście produkty spożywcze: ryże, kasze, makarony itp.
Mój sprawdzony patent: Uwierzcie mi, że zamiast co chwilę biegać w panice po pasmanteriach czy papierniczych, poszłam po rozum do głowy. W tamtym okresie wygospodarowałam specjalne miejsce w szafie i wstawiłam tam dwa pojemniki, do których regularnie i sumiennie odkładałam takie dziwne skarby. Kiedy wieczorem padało kultowe hasło: „Mamo, na jutro muszę zrobić makietę lasu / recyklingowego ludzika”, po prostu otwierałam moje magiczne pudełka z „przydasiami”. Zdecydowana większość z tych rzeczy naprawdę nam się przydała i uratowała niejedną pracę domową!
Kasztany, jarzębina i inne, naturalne „pomoce dydaktyczne”
Jeżeli do tej pory uwielbiałaś piosenkę Edyty Górniak „Kasztany”, to gwarantuję Ci, że po zakończeniu edukacji wczesnoszkolnej jedyne, z czym będzie Ci się ona kojarzyć, to szuranie kolanami pod drzewami w poszukiwaniu tych brązowych kulek! Jestem pewna, że w absolutnie większości szkół prędzej czy później pojawi się Dzień Kasztana, wielkie klasowe zbiory albo misterne prace plastyczne z użyciem darów jesieni.
Nie ma w życiu rodzica chyba nic gorszego, niż moment, w którym wracasz totalnie wykończona z pracy, marzysz tylko o kanapie, i nagle dowiadujesz się, że na jutro rano musicie przynieść całą siatkę kasztanów. I zamiast odpoczywać, rzucasz wszystko i ruszasz na desperacką wyprawę po osiedlu. Dlatego moja złota rada brzmi: zbierajcie kasztany jesienią, zanim całkowicie znikną pod liśćmi albo zostaną do cna wyzbierane przez inne zdesperowane matki!

ZOBACZ NASZ PRZEWODNIK:
Skąd wziąć pieniądze na wyprawkę szkolną? Sprawdzone sposoby na dopięcie budżetu
A jeśli mieszkasz w dużym mieście i dostęp do zieleni masz nieco ograniczony, zrób sobie chociaż wcześniej mały wywiad terenowy. Spacerując z psem czy idąc do sklepu, zorientuj się dokładnie, gdzie w Twojej najbliższej okolicy rosną kasztanowce, jarzębina czy wiosenne bazie. Uwierz mi na słowo – przyjdzie taki dzień (a najpewniej późny wieczór), w którym ta topograficzna wiedza po prostu uratuje Ci życie!
Moje sprawdzone polecajki
Piórnik dla malucha
Zacznijmy od absolutnej bazy, czyli piórnika. Od razu zaznaczę jedną, bardzo ważną rzecz: w klasach 1-3 piórnik w formie modnej tuby czy miękkiego worka to absolutnie najgorszy z możliwych wyborów! Choć starszaki je uwielbiają, u pierwszaków taki gadżet totalnie oblewa egzamin.
Dla dziecka, które dopiero zaczyna szkolną przygodę, najlepiej kupić klasyczny piórnik rozkładany lub wielopoziomowy (często nazywany też piórnikiem z klapkami). Kluczem do sukcesu jest to, aby każda, nawet najmniejsza rzecz miała w nim swoje wyznaczone miejsce w specjalnej gumce.
Dlaczego to tak niesamowicie ułatwia życie?
-
Po pierwsze – idealna organizacja: Taki układ zdecydowanie ułatwia maluchowi szybkie odnajdywanie rzeczy. Dziecko po otwarciu piórnika jednym rzutem oka widzi, gdzie są ołówki, gdzie gumka, a w którym rzędzie leży żółta kredka. Co więcej, od razu widać, jeśli po lekcjach czegoś brakuje.
-
Po drugie – zero niepotrzebnych nerwów: Wyobraź sobie sytuację, w której pani prosi o natychmiastowe wyjęcie ołówka, bo cała klasa zaczyna pisać w ćwiczeniach. Z rozkładanym piórnikiem to sekunda. Jeśli dziecko ma tubę, zaczyna się nerwowe grzebanie w gąszczu flamastrów, wyrzucanie wszystkiego na ławkę, czasem rozsypywanie przyborów po całej klasie i ogromny stres malucha, że nie nadąża za grupą.
Rozkładany piórnik to dla 7- czy 8-latka po prostu ogromne poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad swoimi rzeczami.
Piórnik z wyposażeniem czy bez?
Krótko i na temat: zdecydowanie bez! Sama raz popełniłam ten błąd, kupując gotowy zestaw, i nigdy więcej go nie powtórzyłam. Dlaczego? Ponieważ te dorzucane w komplecie przybory okazały się fatalnej jakości. Kredki miały twardy grafit i łamały się przy każdym temperowaniu, gumka brudziła zeszyty zamiast wymazywać ołówek, a plastikowa temperówka rozpadła się po kilku dniach. Finał był taki, że i tak musiałam kupić całe wyposażenie od nowa. Zdecydowanie lepiej i taniej wyniesie Cię zakup pustego piórnika i samodzielne wypełnienie go sprawdzonymi produktami.
Kredki ołówkowe Astra
Jeśli chodzi o kredki, jednymi z moich ulubionych w tamtych latach były kredki ołówkowe Astra. Przede wszystkim nie łamią się tak łatwo jak inne, co przy ciągłym temperowaniu przez pierwszaka jest na wagę złota. Mają wygodny, trójkątny kształt, który świetnie wymusza prawidłowy chwyt. Występują również w wersji JUMBO, czyli tej grubszej. My co prawda z tych dużych kredek nie korzystaliśmy, bo po prostu nie mieliśmy takiej potrzeby, ale wiem, że niektórym dzieciom na początku znacznie wygodniej rysuje się właśnie taką masywniejszą kredką.
Przez bardzo długi czas kupowałam dokładnie jeden model: trójkątne lub okrągłe kredki dwustronne Astra. To genialny patent na zaoszczędzenie cennego miejsca w piórniku, a jednocześnie nasycenie go ogromną paletą kolorów. W naszym przypadku to rozwiązanie miało jednak swój jeden, zabawny minus. Mój syn tak bardzo uwielbiał kolor czerwony, że ta konkretna końcówka znikała w ekspresowym tempie. Finał był taki, że musiałam dokupować mu zwykłą, czerwoną kredkę na sztuki 🙂

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
Tania wyprawka szkolna – gdzie kupować, by nie zbankrutować?
Paleta do farbek
Podczas szkolnych zajęć plastycznych w klasach 1-3 szybko przychodzi taki moment, że podstawowe barwy z pudełka to dla małego artysty zdecydowanie za mało. Dzieciaki zaczynają eksperymentować, muszą zmieszać kolory, żeby uzyskać ten jeden idealny odcień zieleni, albo po prostu pracują w większych grupach nad jednym wspólnym plakatem. W takich sytuacjach absolutnym ratunkiem (i gwarancją czystej ławki) okazuje się paleta do farbek.
Możesz oczywiście pójść do sklepu papierniczego i dokupić taką klasyczną, plastikową paletkę z wgłębieniami zupełnie osobno – to zazwyczaj wydatek rzędu kilku złotych. Ja jednak jestem fanką sprytnych rozwiązań, które oszczędzają miejsce w wyprawce.
Kiedy będziesz wybierać farbki akwarelowe, dokładnie obejrzyj ich opakowanie. Wiele z nich (szczególnie tych w plastikowych kasetkach) ma pokrywkę, która od wewnętrznej strony posiada specjalne komory i wgłębienia stworzone właśnie do mieszania kolorów. Najlepiej szukać takich modeli, w których tę część z wgłębieniami można po prostu łatwo odpiąć od reszty zestawu.
Pędzelki do malowania – jeden, zdecydowany faworyt
Kiedy w grę wchodzą szkolne (i domowe) prace plastyczne, dla mnie absolutnie nie ma lepszego wyboru niż pędzelki od marki Faber-Castell. Od razu uprzedzam: nie jest to najtańszy produkt na półce w dziale papierniczym, ale uwierzcie mi – są w stu procentach warte swojej ceny.
Dlaczego? Przede wszystkim są silikonowe i posiadają świetny, antypoślizgowy uchwyt, dzięki czemu bardzo stabilnie leżą w małej dłoni, nawet gdy rączki są mokre i pobrudzone farbą. Jednak ich absolutnie największą zaletą jest to, że nie wychodzą z nich włoski! Z pewnością kojarzycie to irytujące uczucie, gdy trzeba wyciągać pojedyncze włosy z taniego pędzla wprost z mokrego, świeżo namalowanego obrazka. Tutaj ten problem po prostu nie istnieje. Te pędzelki są tak trwałe i solidne, że spokojnie wystarczą Wam na bardzo długo – świetnie przetrwają nie tylko wymagające lekcje plastyki, ale też masę intensywnych, kreatywnych popołudni w domu.
Flamastry GIOTTO – żywe kolory i pancerne końcówki
Wyprawka szkolna nie byłaby kompletna bez porządnych pisaków, a w tej kategorii moim absolutnym faworytem są flamastry marki GIOTTO. Są po prostu idealnie skrojone pod szkolne realia, zwłaszcza dla maluchów w klasach 1-3, które podczas zaciętego kolorowania często jeszcze nie wyczuwają odpowiedniego nacisku na papier.
W tańszych zamiennikach końcówki błyskawicznie się rozdwajają, mechacą, albo – co gorsza – pod wpływem mocniejszego przyciśnięcia po prostu wpadają do środka oprawki. W flamastrach GIOTTO, nawet pod mocnym naciskiem małej rączki, z końcówką kompletnie nic się nie dzieje. Pozostaje zwarta, ostra i precyzyjna przez bardzo długi czas. Do tego te pisaki naprawdę nie wysychają w mgnieniu oka, jeśli dziecko w ferworze lekcji zapomni od razu nałożyć zatyczkę. Zestawy zachwycają też samą paletą barw – znajdziecie tam zarówno piękne, nasycone i żywe odcienie, jak i niezwykle modne, delikatne pastele.
Jest jeszcze jeden, ogromny argument, który na pewno doceni każda matka wrzucająca codziennie stertę ubrań do pralki. Te flamastry fenomenalnie i bez długiego szorowania zmywa się z rączek! Co więcej, ślady po artystycznych uniesieniach bardzo łatwo można usunąć ze szkolnych ubrań. Warunek jest oczywiście jeden – trzeba się za to pranie zabrać czym prędzej, nie pozwalając plamie zaschnąć na dobre na dnie kosza na bieliznę.
Gumka chlebowa Factis – ideał, który wymaże (prawie) wszystko
I to już chyba moja ostatnia polecajka na tej liście, ale za to jaka ważna! Jeśli szukacie gumki, która naprawdę działa, a nie tylko niszczy kartki, koniecznie wrzućcie do koszyka gumkę chlebową Factis.
To prawdziwe, niepozorne cudo, które radzi sobie nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach. Idealnie i bez najmniejszego problemu wymazuje ołówki, a nawet zmazywalne długopisy. Co więcej, świetnie daje radę również z kredkami świecowymi czy woskowymi, co w przypadku zwykłych gumek kończy się zazwyczaj jedną wielką, tłustą plamą. Tutaj nic się nie rozmazuje! Ale to wciąż nie koniec jej talentów – można ją genialnie wykorzystać do rozcierania kredek i profesjonalnego cieniowania rysunków. Dla mnie to po prostu szkolny, piórnikowy ideał!
Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że produkty, które Wam podlinkowałam są moim szczerym poleceniem. To nie jest żadna płatna współpraca, żadna z tych marek nie zapłaciła mi za reklamowanie ich produktów. Linki, które znajdziecie w artykule, to głównie Allegro Share, więc jeżeli kupicie jakiś produkt z mojego polecenia, to otrzymam za niego punkty, które następnie będę mogła wymienić na bon zakupowy.

PaniOdPrzecinkow

NAJNOWSZE
Tania wyprawka szkolna – gdzie kupować, by nie zbankrutować?
Dodatkowe rzeczy do wyprawki szkolnej. O czym jeszcze warto pamiętać?
Wyprawka szkolna dla klas 4-8: Nowy etap, ale stare nawyki
Skąd wziąć pieniądze na wyprawkę szkolną? Sprawdzone sposoby na dopięcie budżetu